O autorze
Prowadzę zapiski poświęcone trzem akordom, które cały czas pobrzmiewają w mojej głowie: muzyce, filmowi i literaturze. Dlatego nazwałem je "Trzy akordy na dwie ręce". W zasadzie jest jeszcze czwarty akord, czyli fotografia, ale ten gram trochę rzadziej, co nie zmienia faktu, że jest dla mnie ważny.
Na początku myślałem, że będzie to forma pamiętnika, za pomocą którego za 1000 lat będę mógł odświeżyć poglądy na pewne sprawy. Jednak wiele osób, włącznie z opisywanymi artystami, zasugerowała, żebym starał się pisać dla szerszej i bardziej merytorycznej publiczności, bo teksty są ciekawsze i bardziej autentyczne niż te, które pojawiają się jako suche opisy różnych faktów kulturowych (głównie ulotne recenzje). Uważam, że ocena czyichś dokonań nie powinna zajmować trzech zdań, nawet podrzędnie złożonych. Dałem temu dobitnie wyraz w tekście "Krytyka krytyki".

Zapraszam do lektury moich poprzednich tekstów w pierwszej odsłonie bloga na Facebooku.

____________

Meloman, muzyk, kinoman i czytelnik z zamiłowania.
Dziennikarz z wykształcenia.
Marketingowiec i PR-owiec z zawodu.

#marcinponikowski | #marcin_ponikowski

„Moim rodzicom”

fot. Marcin Ponikowski
„Zimną wojnę” oglądałem niemalże w tym samym czasie co „Powidoki”, czyli ostatni film najważniejszego polskiego reżysera. Siłą rzeczy nasunęły mi się refleksje łączące te filmy i ich reżyserów. Obrazy opowiadają o stalinizmie w Polsce, a także o formach walki sztuki z totalitaryzmem.

Uwielbiam czarno-białą konwencję, sam często ją stosuję na swoich zdjęciach. Paradoksalnie uwypukla ona szczegóły, które są zupełnie nieostre na wielobarwnych fotografiach czy ujęciach w filmach. Dlatego kolekcjonuję kino czarno-białe niezależnie od jego rocznika, jak choćby "Windą na Szafot", "Lista Schindlera", "A Hard Days Night", "Poza prawem", „Siedmiu samurajów” czy "Coffee and Cigarettes". Ta konwencja stała się w ostatnich latach popularna także w naszym kinie. Piję tu oczywiście do osobliwych kadrów z obrazów Pawła Pawlikowskiego. Czarno-biała konwencja jest środkiem do celu, służy do uwypuklenia najważniejszych elementów w filmie. Ale w wielu wypadkach jest czymś autonomicznym, samodzielnym, najkrócej mówiąc kadry stają się dziełami sztuki.


„Zimną wojnę” oglądałem niemalże w tym samym czasie co „Powidoki”, czyli ostatni film najważniejszego polskiego reżysera. Siłą rzeczy nasunęły mi się refleksje łączące te filmy i ich reżyserów. Obrazy opowiadają o stalinizmie w Polsce, a także o formach walki sztuki z totalitaryzmem. O ile w „Powidokach” sztuka wysoka w postaci twórczości i postawy Strzemińskiego bezwzględnie opiera się komunie, o tyle w „Zimnej wojnie” muzyka ludowa, stając się stopniowo popularną, zostaje siłą wtłoczona w ramy wypełnione po brzegi czerwonym sztandarem idei sowieckiej.

Pawlikowski jawi się jako spadkobierca narracji i wrażliwości mistrza, wystarczy przypomnieć sobie czarno-białe kadry z filmów „Pokolenie”, „Popiół i diament”, a zwłaszcza „Niewinni czarodzieje”. Wajda zawsze starał się jednak kreatywnie i efektywnie komentować współczesność, nawet jak robił klasykę literatury. Często dosłownie o tę współczesność zahaczał, jak choćby w „Tataraku”. A „Powidoki” są przecież wyraźnym komentarzem do totalitarnych zapędów aktualnej władzy w Polsce. Pawlikowski natomiast kocha polską przeszłość ze wszystkimi jej wadami i atrybutami – kolorami, a właściwie ich brakiem, chłodem, prowincją, wyrazistością postaci, a zwłaszcza wiodącym i ciężkim jak głaz dylematem moralnym. Z ogromnego tragizmu jego bohaterów przebija jednak sporo romantyzmu, idealizmu, a nawet naiwności, bliskiej archetypom w literaturze. Dobrze pasuje tu historia Manon Lescaut, której zawsze mało i sama nie wie czego chce, oraz kawalera des Grieux, który ostro wyidealizował sobie miłość swojego życia i temu ideałowi poświęci je właśnie. Choć rozwiązanie ma wiele z losów najsłynniejszych kochanków ever.


Jest jeszcze jeden element, który w ciekawy sposób łączy reżyserów. Pawlikowski zadedykował „Zimną wojnę” swoim rodzicom, podobnie wcześniej Wajda zrobił z filmem „Katyń”. Polecam lekturę wywiadu Agaty Trzebuchowskiej z Pawłem Pawlikowskim na temat „Zimnej wojny”, jaki ukazał się na łamach ostatniego „Przekroju”. On bardzo wiele tłumaczy, zwłaszcza w kwestii rodziców.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...