<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Marcin Ponikowski]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze wpisy z bloga Marcin Ponikowski w naTemat.pl]]></description>
		<link>http://marcinponikowski.natemat.pl/</link>
		<generator>natemat.pl</generator>
		
			<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/236357,dziecko-zofii</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/236357,dziecko-zofii</link><pubDate>Mon, 23 Apr 2018 10:37:47 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Dziecko Zofii</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/e37cc2945cd7504a83dcf97eabfdf0dd,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Gdyby zapytać dziś o centralną postać w historii polskiego jazzu, nawet osoby mniej zorientowane, to w większości przypadków padłoby jedno nazwisko. Część osób powie Możdżer… Ale i tu jest ziarno prawdy, bo bez prekursora polskiego jazzu nowoczesnego trudno sobie wyobrazić aurę tak sprzyjającą naszym aktualnym topowym mistrzom, zwłaszcza czarno-białej klawiatury, a przede wszystkim ich globalną karierę. Oni mają tego świadomość, dlatego wielokrotnie złożyli i będą składali hołd dla swojego koryfeusza. Najczęściej w postaci własnych interpretacji jego najważniejszych utworów - taki jest jazz.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/236357,dziecko-zofii">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/e37cc2945cd7504a83dcf97eabfdf0dd,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/e37cc2945cd7504a83dcf97eabfdf0dd,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Komeda - okładka folderu i plakat z okazji z 20. rocznicy śmierci Krzysztofa Komedy. Kwiecień 1989 | Fot. Tomasz Lach</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/232439,bialy-labedz</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/232439,bialy-labedz</link><pubDate>Mon, 12 Mar 2018 13:15:05 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Biały łabędź</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/41261ee6b9c6d08981141b9270f80458,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Transformacja to słowo klucz do zrozumienia idei filmu „That Jazz&quot;. Centralną postacią scenariusza jest dojrzewająca dziewczyna. Pojawia się seksualność i równocześnie taniec, dzięki któremu bohaterka przełamuje wstyd i lęk przed oceną innych, by odkryć w sobie demona scenicznego. Jest to moment transformacji dziewczyny w kobietę, a symetrycznie szarej myszki w artystkę. 
Film właśnie powstaje i potrzebuje TWOJEGO WSPARCIA – w zamian jest wiele NAGRÓD, nawet w postaci roli w filmie!<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/232439,bialy-labedz">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/41261ee6b9c6d08981141b9270f80458,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/41261ee6b9c6d08981141b9270f80458,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/228907,zyciowa-awaria-co-dalej</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/228907,zyciowa-awaria-co-dalej</link><pubDate>Fri, 02 Feb 2018 09:59:26 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Życiowa awaria! Co dalej?</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/c21b11fd9e78d82016b030a8cfdee9e7,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Co by było, gdyby zdarzyły nam się najgorsze rzeczy w życiu? Śmierć lub odejście bliskiej osoby, destrukcyjne poczucie winy, poważny zawód miłosny, zdrada, ogólnospołeczny brak akceptacji. Na te pytania próbuje w przystępny sposób odpowiedzieć Kinga Dębska, reżyserka nakręconego wcześniej doskonałego filmu &quot;Moje córki krowy&quot;.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/228907,zyciowa-awaria-co-dalej">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/c21b11fd9e78d82016b030a8cfdee9e7,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/c21b11fd9e78d82016b030a8cfdee9e7,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/228513,moj-vincent</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/228513,moj-vincent</link><pubDate>Mon, 29 Jan 2018 10:01:31 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Mój Vincent</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/96241a40b53ffd324e3c8a0e63086213,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Swoją przygodę z The Velvet Underground, prekursorską formacją alternatywną w historii rocka, rozpocząłem od lektury obszernej wkładki w jedynym wówczas piśmie rockowym w Polsce. Było to dekady temu. Oprócz podstawowych informacji o kapeli oraz mnogiej ilości recenzenckich gwiazdek przy albumie z bananem made in Andy Warhol na okładce, zapamiętałem tytuł publikacji, a brzmiał on „Przypadek van Gogha”. Na początku pomyślałem, że ma to związek z papieżem pop-artu, jednak z treści dowiedziałem się, że chodziło o symboliczne porównanie skali dystrybucji dzieł. Wszystko mi opadło kiedy doczytałem, że Vincent van Gogh sprzedał za życia tylko jeden obraz…<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/228513,moj-vincent">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/96241a40b53ffd324e3c8a0e63086213,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/96241a40b53ffd324e3c8a0e63086213,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Vincent van Gogh w wieku 13 lat</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/228187,panicznie-balem-sie-o-ten-film</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/228187,panicznie-balem-sie-o-ten-film</link><pubDate>Thu, 25 Jan 2018 09:03:04 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Panicznie bałem się o ten film</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/4e9e5b081e26ece581a460dd8d261155,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Kiedy zobaczyłem pierwszą scenę, zaatakowała mnie lekka panika, że film będzie na siłę szokował. Jak oglądałem kolejne sceny z Polakami lecącymi samolotem pasażerskim, zaatakowała mnie lekka panika, że będzie przaśnie. Kiedy zobaczyłem nastolatków wypalających fifkę za fifką, i nie piszę tu o grze, to zaatakowała mnie lekka panika, że film będzie infantylny. Nic bardziej mylnego.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/228187,panicznie-balem-sie-o-ten-film">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/4e9e5b081e26ece581a460dd8d261155,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/4e9e5b081e26ece581a460dd8d261155,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/227677,milosc-w-czasach-popkultury</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/227677,milosc-w-czasach-popkultury</link><pubDate>Thu, 18 Jan 2018 09:11:31 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Miłość w czasach popkultury</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/c3e34946c70da8e29e07086914f45f9f,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Przed wejściem do sali kinowej byłem pewien, że będzie to klasyczny wyciskacz łez. I wyciskał w wielu momentach, także u facetów siedzących obok mnie. W ostatnich tygodniach widziałem całkiem sporo filmów, m.in. &quot;Autopsja Jane Doe&quot;, &quot;Fernando&quot;, &quot;Assassin&#039;s Creed&quot;,  
&quot;Morderstwo w Orient Expressie&quot;, &quot;Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej&quot;, &quot;Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi&quot;. Ale właśnie o &quot;Cudownym chłopaku&quot; postanowiłem napisać kilka słów. Premiera filmu już jutro!<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/227677,milosc-w-czasach-popkultury">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/c3e34946c70da8e29e07086914f45f9f,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/c3e34946c70da8e29e07086914f45f9f,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/225925,opowiesci-rytmem</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/225925,opowiesci-rytmem</link><pubDate>Fri, 22 Dec 2017 09:52:15 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Opowieści rytmem</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/3a2e8589a33ff9eca6a60aaf60132a50,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>We wstępniaku do pierwszego polskiego czasopisma zajmującego się muzyką improwizowaną, czyli periodyku „Jazz” z 1927 roku, profesor Zbigniew Drzewiecki poświęcił w pierwszych słowach wiele miejsca rytmowi – podstawie, na jakiej opiera się muzyka. Użył nawet takiego sformułowania, że już nasz pierwszy praszczur był uzależniony od rytmu… Nic dziwnego, ludzki krwiobieg cały czas pulsuje, więc na dobrą sprawę każdy z nas składa się z rytmu. Od publikacji tego artykułu minęło dokładnie 90 lat i nadal trzeba przyznać profesorowi Drzewieckiemu świętą rację. Nawet jeżeli w składzie zespołu nie ma perkusisty, to rytm jest przecież immanentnym elementem gry na każdym instrumencie.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/225925,opowiesci-rytmem">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/3a2e8589a33ff9eca6a60aaf60132a50,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/3a2e8589a33ff9eca6a60aaf60132a50,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/224319,jazz-czarny-jest</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/224319,jazz-czarny-jest</link><pubDate>Fri, 01 Dec 2017 11:23:49 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Jazz czarny jest!</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/71255086af17f6f1a60d0e282b087f3e,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Kiedy ktoś mnie pyta czego jestem pewien, to nie odpowiadam egzystencjalnie, że podatków czy śmierci. Najczęściej mówię, że nie wystarczy życia, żeby usłyszeć wszystkie albumy muzyczne, jakie są tego warte. Ale dobrze przynajmniej wiedzieć, które trzeba usłyszeć na pewno. Dziś jestem przekonany, że zdecydowaną większość z nich współtworzyli i wciąż tworzą potomkowie rdzennych mieszkańców Afryki. 
 
Piszę ten tekst trochę jako podsumowanie 14. edycji wrocławskiego festiwalu Jazztopad oraz koncertu Tomasza Stańki z jego New York Quartet, a nieco jako malusieńki wstęp do resume mojej dwudziestoletniej przygody z jazzem, a także blisko trzydziestoletniego świadomego obcowania z muzyką. Kiedy nadchodzą nieuchronne rocznice, to człowiek siłą rzeczy zaczyna oglądać się do tyłu i oceniać, co warto było robić.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/224319,jazz-czarny-jest">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/71255086af17f6f1a60d0e282b087f3e,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/71255086af17f6f1a60d0e282b087f3e,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rysunek pochodzi z pierwszego wydania książki &quot;U brzegów jazzu&quot; autorstwa Leopolda Tyrmanda opublikowanej w 1957 roku.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/222193,new-m-q</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/222193,new-m-q</link><pubDate>Tue, 07 Nov 2017 09:59:30 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>neW M Q</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/7f3f2c28f2a7856ba70bf95f01970795,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>To był najbardziej rozimprowizowany gig WMQ na jakim byłem. Mało tego, improwizacje były grane najczęściej solo, bez udziału innych instrumentów. 
Z krótkiej rozmowy z Wojtkiem Mazolewskim dowiedziałem się, że za chwilę pojawi się koncert &quot;Punk Freud&quot; z gośćmi, zarejestrowany w Trójce. W styczniu artysta wesprze muzycznie WOŚP. A wiosną czekają nas dwie premiery - nowe albumy WMQ i Pink Freud!!! Zapowiada się bardzo ciekawy muzycznie 2018 rok.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/222193,new-m-q">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/7f3f2c28f2a7856ba70bf95f01970795,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/7f3f2c28f2a7856ba70bf95f01970795,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/221801,veni-vidi-bj-rk</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/221801,veni-vidi-bj-rk</link><pubDate>Thu, 02 Nov 2017 10:42:48 +0100</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Veni, Vidi, Björk</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/0e7687334af09d50cd9fba3c8700ecc6,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Wystawa „Björk Digital”, czy w zasadzie pokaz multimedialny, na pewno odstaje od innych ekspozycji doborem narzędzi, nowatorstwem, wyjątkową spójnością przekazu wizualnego i dźwiękowego. Całości towarzyszą różne emocje – każdy teledysk to inna baśń. Ale tak było od zawsze z tym małym elfem z Islandii, który spełniając swoje muzyczne marzenia daje nam możliwość zajrzenia do niesamowicie wielobarwnego i multiinstrumentalnego świata. Tym razem jest to rzeczywistość multiwymiarowa.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/221801,veni-vidi-bj-rk">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/0e7687334af09d50cd9fba3c8700ecc6,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/0e7687334af09d50cd9fba3c8700ecc6,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/221193,1-3</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/221193,1-3</link><pubDate>Thu, 26 Oct 2017 10:35:25 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>1 : 3</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/2c1f59f07e1fbb09af7a399d6334f28f,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Tutaj przypomniała mi się jedna z najlepszych anegdot ever, także związana z muzyką, filmem i motocyklem. Otóż Roman Polański umieścił w swoim największym horrorze reklamę motocykli Yamaha. Japończycy zachwyceni tym faktem wręczyli reżyserowi w ramach podziękowania podobny jednoślad. Podczas jednego z przyjęć w czasie promocji „Dziecka Rosemary” na scenie stał fortepian marki Yamaha. Goszczący na imprezie Polański powiedział obecnemu tam także Krzysztofowi Komedzie, żeby podszedł do fortepianu i coś zagrał, wtedy – jak przekonywał reżyser muzyka – na pewno Japończycy dadzą mu ten instrument. Komeda dał się skusić. Po zakończonym występie przedstawiciel koncernu Yamaha dał kompozytorowi firmową… zapalniczkę.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/221193,1-3">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/2c1f59f07e1fbb09af7a399d6334f28f,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/2c1f59f07e1fbb09af7a399d6334f28f,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/218487,jazz-train</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/218487,jazz-train</link><pubDate>Tue, 26 Sep 2017 11:32:07 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Jazz Train</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/d931c5af3c62f817a098e1cd73bfeca5,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>W ciągu ostatniego roku przeczytałem kilka autobiografii i biografii, m.in. Urszuli Dudziak, Paula McCartney&#039;a i Anthony’ego Kiedisa. Mam taki zwyczaj, że przy ważniejszych fragmentach stawiam sobie wykrzyknik, zostało mi to z czasów studiów. W biografii Coltrane’a postawiłem tyle wykrzykników, że ciężko znaleźć podobną ilość w innej przeczytanej przeze mnie biografii. Gros z nich powinno mieć jednak kształt emotikonu z szeroko otwartą gębą.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/218487,jazz-train">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/d931c5af3c62f817a098e1cd73bfeca5,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/d931c5af3c62f817a098e1cd73bfeca5,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ravi Coltrane podczas 53. festiwalu Jazz nad Odrą</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/215405,good-night-dzanus</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/215405,good-night-dzanus</link><pubDate>Sun, 20 Aug 2017 23:00:49 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Good Night Dżanus!</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/4b30c0c413a91ad980c4735babdc8f8b,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Stałem z aparatem uwieszonym na szyi. Byliśmy grubo przed czasem, więc na pierwszym planie. On też pojawił się odpowiednio wcześniej, tylko z kobietą u boku, podobnie jak ja. Szedł w naszym kierunku, wziął mnie pewnie za fotoreportera poczytnego periodyku. - Janusz Głowacki – przedstawił się i uścisnął mi rękę. Byłem w ósmym niebie.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/215405,good-night-dzanus">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/4b30c0c413a91ad980c4735babdc8f8b,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/4b30c0c413a91ad980c4735babdc8f8b,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/214067,rozne-wymiary-heroizmu</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/214067,rozne-wymiary-heroizmu</link><pubDate>Thu, 03 Aug 2017 10:30:54 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Różne wymiary heroizmu</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/1fecc0d8986312e51db07200155992c1,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Obok mnie siedział w kinie młody człowiek, czyli taki załóżmy student. Przeszedł z dziewczyną i najpierw przytulali się do siebie. Później jednak usiadł na brzegu fotela, wychylił się do przodu i z niedowierzaniem patrzył na to, co dzieje się na ekranie.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/214067,rozne-wymiary-heroizmu">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/1fecc0d8986312e51db07200155992c1,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/1fecc0d8986312e51db07200155992c1,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/213585,roman-sidlo-i-koch-anka</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/213585,roman-sidlo-i-koch-anka</link><pubDate>Thu, 27 Jul 2017 11:02:45 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Roman Sidło i Koch Anka</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/1a67b86f15cabfe5696559e72e31b6f8,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>- Idziemy do kina na 18:30, najpierw coś zjemy. 
- Ok. A co to za film? 
- Jakiś fajny, Coppoli. 
- Ok. 
Idąc do jednej z sal wrocławskiego DCF mijały mnie same kobiety. Dopytałem jeszcze raz: Co to za film? Komedia romantyczna - usłyszałem w odpowiedzi. Aha – powiedziałem stanowczo – wygląda na to, że będę jedynym facetem w sali kinowej…<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/213585,roman-sidlo-i-koch-anka">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/1a67b86f15cabfe5696559e72e31b6f8,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/1a67b86f15cabfe5696559e72e31b6f8,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/213113,muzyka-astralna-czyli-nieziemska</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/213113,muzyka-astralna-czyli-nieziemska</link><pubDate>Fri, 21 Jul 2017 12:37:46 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Muzyka astralna, czyli nieziemska</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/1039aca08ac27ffdb9659b3b179e9b1c,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Josef Leimberg. Nie widząc nic poza imieniem i nazwiskiem od razu pomyślałem, że muzyk jest nowojorczykiem, którego pradziadowie czcili Jahwe i pochodzili z małej wsi na końcu Europy, a rodzice nadali mu słusznie biblijne imię jednego ze swoich zacnych przodków, który podjął odważną decyzję o podróży do ziemi obiecanej. Sądzenie po pozorach jest naszym pierwszym, bezwarunkowym odruchem. A tu się za chwilę okazuje, że ten czarnoskóry producent muzyczny pochodzi z Los Angeles i ma na swoim koncie współpracę z takimi gwiazdami jak Kendrick Lamar, Snoop Dogg czy Terrace Martin. Ale on na pewno nie jest POPulistą, w przeciwnym razie w ogóle bym się tu nad nim nie rozwodził…<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/213113,muzyka-astralna-czyli-nieziemska">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/1039aca08ac27ffdb9659b3b179e9b1c,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/1039aca08ac27ffdb9659b3b179e9b1c,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/212333,wspomnienia-najslynniejszego-polskiego-rekina</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/212333,wspomnienia-najslynniejszego-polskiego-rekina</link><pubDate>Wed, 12 Jul 2017 14:27:05 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Wspomnienia „Rekina” polskiego filmu</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/9620fe214e60ca57359e8d0a99b5f79d,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Pomalowali mnie na biało, żebym ładnie wyglądał w czarno-białym filmie, zmienili nazwę na „Christine” i zaczęli kręcić. Codziennie robiliśmy coś oryginalnego i pasjonującego. A ja byłem ciągle w centrum uwagi i stopniowo stawałem się równorzędnym aktorem, jak Leon Niemczyk, Zygmunt Malanowicz i Jolanta Umecka. Oprócz nich skakali po wszystkich moich częściach operatorzy i szef całego zamieszania, czyli reżyser Roman Polański. Tak powstawał „Nóż w wodzie”.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/212333,wspomnienia-najslynniejszego-polskiego-rekina">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/9620fe214e60ca57359e8d0a99b5f79d,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/9620fe214e60ca57359e8d0a99b5f79d,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/209203,rozowe-glany-sigmunda</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/209203,rozowe-glany-sigmunda</link><pubDate>Mon, 05 Jun 2017 09:21:20 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Różowe glany Sigmunda</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/25402fc400e69db8ae8e9211030e4a2f,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>O uzależnieniu i właściwej psychoanalizie.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/209203,rozowe-glany-sigmunda">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/25402fc400e69db8ae8e9211030e4a2f,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/25402fc400e69db8ae8e9211030e4a2f,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/209305,united-states-of-music</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/209305,united-states-of-music</link><pubDate>Wed, 31 May 2017 13:32:19 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>United States of Music</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/ea24761d5bd8c3f6304f050857e39a2a,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Snarky Puppy | NFM | Wrocław | 28.05.2017 | 
Zacznę od kwestii wizerunkowych. Wszyscy kochają szczeniaki, ale ten jest akurat bardzo cięty. Mamy zatem coś dla pań i panów. Adekwatne i rozpoznawalne logo, czyli groźny szczeniak w słuchawkach – zaciekawi chyba każdego.<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/209305,united-states-of-music">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/ea24761d5bd8c3f6304f050857e39a2a,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/ea24761d5bd8c3f6304f050857e39a2a,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://marcinponikowski.natemat.pl/207775,neo-tez-gra-jazz</guid><link>http://marcinponikowski.natemat.pl/207775,neo-tez-gra-jazz</link><pubDate>Wed, 10 May 2017 13:19:23 +0200</pubDate><author>Marcin Ponikowski</author><title>Neo też gra jazz</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/3d99559667e05f20694eda247831c741,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>To będzie improwizowany wpis, tak na jazzowo. To znaczy parę nutek, akordów i tematów sobie nakreśliłem, a reszta popłynie sama. Adekwatna będzie zatem długość wpisu. Ale to mój debiut w zakresie recenzji festiwalu JnO, więc nie będę sobie żałował. Pierwszy raz od kilkunastu lat wybrałem się na wydarzenie muzyczne bez przygotowania, czyli bez dokładniejszej wiedzy o tym kto gra, z kim, na czym. Powiedziałem sobie, że mam słuchać muzyki i na tym się skupić. Byłem jedynie uzbrojony w akredytację foto. Na tych, którzy dotrwają do końca czeka niespodzianka :)<br /><br /><a href="http://marcinponikowski.natemat.pl/207775,neo-tez-gra-jazz">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/3d99559667e05f20694eda247831c741,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/3d99559667e05f20694eda247831c741,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Paweł Kaczmarczyk podczas 53. festiwalu &quot;Jazz nad Odrą&quot;.</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
