NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Muzyka z środka

http://milesmosley.com/
Miles Mosley jest śpiewającym kontrabasistą, otwartym na muzykę jak obecnie Esperanza Spalding, a wcześniej Jaco Pastorius. Nie ma dla niego stylistycznych murów, a nawet jeżeli istnieją, to są z gumy. Mogę w zasadzie zaryzykować...

Miles Mosley | Uprising | 2017

Miles Mosley jest śpiewającym kontrabasistą, otwartym na muzykę jak obecnie Esperanza Spalding, a wcześniej Jaco Pastorius. Nie ma dla niego stylistycznych murów, a nawet jeżeli istnieją, to są z gumy. Mogę w zasadzie zaryzykować stwierdzenie, że jest aktualnie najlepszym wokalistą wśród basistów i vice versa. Esperanza oczywiście zajmuje czołowe miejsce w żeńskiej kategorii. Gdyby Miles Davis żył, to pewnie już by współpracował ze swoim imiennikiem (notabene Mosley otrzymał imię po wielkim jazzmanie). Z dwóch powodów: łączy ich muzyczna wszechstronność (jazz, fusion, pop), a także walka z rasizmem za pomocą muzyki.

Obserwuję go od ponad roku, czyli od momentu, kiedy w moim muzycznym życiu pojawił się jak grom z jasnego nieba Kamasi Washington. Miles jest jego basistą, sprawnie radzącym sobie z kontrabasem w wymiarze jazzowym, funkowym, R&B, a nawet rockowym. Jest w zasadzie zrośnięty z tym instrumentem, także wizualnie. Jego improwizacje brzmieniowo przywodzą na myśl solówki Jimiego Hendriksa, wykonywane z umiejętnym wykorzystaniem efektu wah-wah.

Miles współtworzy duet z perkusistą Tony Austinem pod nazwą BFI. Szkoda, że tamte utwory nie zostały wydane na debiutanckiej płycie, względnie one nie pojawiły się jako debiut. Ale to osobny projekt, który niebawem rozpoczyna światową trasę, więc pewnie nic straconego (tradycyjnie nie ma koncertu w Polsce...). Polecam jednak szczerze już teraz ich wspólne granie z ciekawą oprawą wizualną.

Jaki jest debiut fonograficzny Milesa - basisty, który dobiega czterdziestki? Na pewno jest to muzyczny powrót do najlepszych lat R&B, funku i groove'u. Album jest muzycznie bardzo witalny, radosny, czasem nawet skoczny. Wiele utworów rozpoczyna się refleksyjnie, balladowo, ale ich druga część jest już pełna dynamiki. Szufladkowicze powiedzą, że jest to muzyka środka. Ja powiem, że jest to muzyka z środka zbudowana na najlepszych motywach czarnej muzyki z przełomu lat ’60 i ’70 ubiegłego wieku, zarówno w formie, jak i w zakresie bardzo charakterystycznych dla tamtych lat brzmień. Myślę, że swojego spadkobiercę pochwaliliby Curtis Mayfield, Roy Ayers, Maceo Parker, Wah Wah Watson czy Stanley Clarke. Zakładam, że podobne odczucia ma autorka utworów „Black Gold” oraz "Vague Souspicions".

W warstwie tekstowej Mosley komentuje złożoną rzeczywistość, podkreśla, że świat nie jest idealnym miejscem. W tym wymiarze czerpie inspiracje z politycznie zaangażowanych zespołów z lat ’70 ubiegłego wieku, takich jak War i Mandrill. Podkreśla to także tytuł albumu. Symetryczna w tym względzie jest okładka, przywodząca na myśl żołnierza Czarnych Panter. Te wizualne atrybuty bojownika o wolność, tj. czarny beret czy militarne ciuchy, są stałym elementem garderoby muzyka.

I stołowa łyżka dziegciu. Nie wszystko mi gra na tym albumie. Brakuje przede wszystkim zadziorności duetu BFI. Wolałbym, żeby Miles, podobnie jak to robi Esperanza, pokazał w kilku utworach swoje bardziej jazzowe oblicze. Czasami jest zbyt lekko, jak na przykład w ostatnim utworze „Fire”. Ale z drugiej strony, jak przypomnę sobie klasyczne albumy "Jaco Pastorius" czy "School Days" to tam nurt czasami także prowadzi na sam środek...

Mimo wszystko doceniam motywacje, inspiracje oraz łagodność tej płyty właśnie dlatego, że jest w sporej mierze hołdem dla klasycznych motywów czarnej muzyki. W twórczości najważniejsza jest dla mnie autentyczność, zaangażowanie i konsekwencja, a tych elementów Milesowi nie brakuje. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego autorską atomową mieszankę wokalu oraz basu z efektem wah-wah.


Czekam jednak z niecierpliwością na LP duetu BFI :)


PS
Zapraszam do lektury moich poprzednich tekstów w pierwszej odsłonie bloga na Facebooku.
Trwa ładowanie komentarzy...