• Miłość w czasach popkultury

    Przed wejściem do sali kinowej byłem pewien, że będzie to klasyczny wyciskacz łez. I wyciskał w wielu momentach, także u facetów siedzących obok mnie. W ostatnich tygodniach widziałem całkiem sporo filmów, m.in. "Autopsja Jane Doe", "Fernando", "Assassin's Creed", "Morderstwo w Orient Expressie", "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej", "Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi". Ale właśnie o "Cudownym chłopaku" postanowiłem napisać kilka słów. Premiera filmu już jutro! CZYTAJ WIĘCEJ
  • Opowieści rytmem

    We wstępniaku do pierwszego polskiego czasopisma zajmującego się muzyką improwizowaną, czyli periodyku „Jazz” z 1927 roku, profesor Zbigniew Drzewiecki poświęcił w pierwszych słowach wiele miejsca rytmowi – podstawie, na jakiej opiera się muzyka. Użył nawet takiego sformułowania, że już nasz pierwszy praszczur był uzależniony od rytmu… Nic dziwnego, ludzki krwiobieg cały czas pulsuje, więc na dobrą sprawę każdy z nas składa się z rytmu. Od publikacji tego artykułu minęło dokładnie 90 lat i nadal trzeba przyznać profesorowi Drzewieckiemu świętą rację. Nawet jeżeli w składzie zespołu nie ma perkusisty, to rytm jest przecież immanentnym elementem gry na każdym instrumencie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jazz czarny jest!

    Kiedy ktoś mnie pyta czego jestem pewien, to nie odpowiadam egzystencjalnie, że podatków czy śmierci. Najczęściej mówię, że nie wystarczy życia, żeby usłyszeć wszystkie albumy muzyczne, jakie są tego warte. Ale dobrze przynajmniej wiedzieć, które trzeba usłyszeć na pewno. Dziś jestem przekonany, że zdecydowaną większość z nich współtworzyli i wciąż tworzą potomkowie rdzennych mieszkańców Afryki. Piszę ten tekst trochę jako podsumowanie 14. edycji wrocławskiego festiwalu Jazztopad oraz koncertu Tomasza Stańki z jego New York Quartet, a nieco jako malusieńki wstęp do resume mojej dwudziestoletniej przygody z jazzem, a także blisko trzydziestoletniego świadomego obcowania z muzyką. Kiedy nadchodzą nieuchronne rocznice, to człowiek siłą rzeczy zaczyna oglądać się do tyłu i oceniać, co warto było robić. CZYTAJ WIĘCEJ
  • neW M Q

    To był najbardziej rozimprowizowany gig WMQ na jakim byłem. Mało tego, improwizacje były grane najczęściej solo, bez udziału innych instrumentów. Z krótkiej rozmowy z Wojtkiem Mazolewskim dowiedziałem się, że za chwilę pojawi się koncert "Punk Freud" z gośćmi, zarejestrowany w Trójce. W styczniu artysta wesprze muzycznie WOŚP. A wiosną czekają nas dwie premiery - nowe albumy WMQ i Pink Freud!!! Zapowiada się bardzo ciekawy muzycznie 2018 rok. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Veni, Vidi, Björk

    Wystawa „Björk Digital”, czy w zasadzie pokaz multimedialny, na pewno odstaje od innych ekspozycji doborem narzędzi, nowatorstwem, wyjątkową spójnością przekazu wizualnego i dźwiękowego. Całości towarzyszą różne emocje – każdy teledysk to inna baśń. Ale tak było od zawsze z tym małym elfem z Islandii, który spełniając swoje muzyczne marzenia daje nam możliwość zajrzenia do niesamowicie wielobarwnego i multiinstrumentalnego świata. Tym razem jest to rzeczywistość multiwymiarowa. CZYTAJ WIĘCEJ
  • 1 : 3

    Tutaj przypomniała mi się jedna z najlepszych anegdot ever, także związana z muzyką, filmem i motocyklem. Otóż Roman Polański umieścił w swoim największym horrorze reklamę motocykli Yamaha. Japończycy zachwyceni tym faktem wręczyli reżyserowi w ramach podziękowania podobny jednoślad. Podczas jednego z przyjęć w czasie promocji „Dziecka Rosemary” na scenie stał fortepian marki Yamaha. Goszczący na imprezie Polański powiedział obecnemu tam także Krzysztofowi Komedzie, żeby podszedł do fortepianu i coś zagrał, wtedy – jak przekonywał reżyser muzyka – na pewno Japończycy dadzą mu ten instrument. Komeda dał się skusić. Po zakończonym występie przedstawiciel koncernu Yamaha dał kompozytorowi firmową… zapalniczkę. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jazz Train

    W ciągu ostatniego roku przeczytałem kilka autobiografii i biografii, m.in. Urszuli Dudziak, Paula McCartney'a i Anthony’ego Kiedisa. Mam taki zwyczaj, że przy ważniejszych fragmentach stawiam sobie wykrzyknik, zostało mi to z czasów studiów. W biografii Coltrane’a postawiłem tyle wykrzykników, że ciężko znaleźć podobną ilość w innej przeczytanej przeze mnie biografii. Gros z nich powinno mieć jednak kształt emotikonu z szeroko otwartą gębą. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Good Night Dżanus!

    Stałem z aparatem uwieszonym na szyi. Byliśmy grubo przed czasem, więc na pierwszym planie. On też pojawił się odpowiednio wcześniej, tylko z kobietą u boku, podobnie jak ja. Szedł w naszym kierunku, wziął mnie pewnie za fotoreportera poczytnego periodyku. - Janusz Głowacki – przedstawił się i uścisnął mi rękę. Byłem w ósmym niebie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Różne wymiary heroizmu

    Obok mnie siedział w kinie młody człowiek, czyli taki załóżmy student. Przeszedł z dziewczyną i najpierw przytulali się do siebie. Później jednak usiadł na brzegu fotela, wychylił się do przodu i z niedowierzaniem patrzył na to, co dzieje się na ekranie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Roman Sidło i Koch Anka

    - Idziemy do kina na 18:30, najpierw coś zjemy. - Ok. A co to za film? - Jakiś fajny, Coppoli. - Ok. Idąc do jednej z sal wrocławskiego DCF mijały mnie same kobiety. Dopytałem jeszcze raz: Co to za film? Komedia romantyczna - usłyszałem w odpowiedzi. Aha – powiedziałem stanowczo – wygląda na to, że będę jedynym facetem w sali kinowej… CZYTAJ WIĘCEJ