• neW M Q

    To był najbardziej rozimprowizowany gig WMQ na jakim byłem. Mało tego, improwizacje były grane najczęściej solo, bez udziału innych instrumentów. Z krótkiej rozmowy z Wojtkiem Mazolewskim dowiedziałem się, że za chwilę pojawi się koncert "Punk Freud" z gośćmi, zarejestrowany w Trójce. W styczniu artysta wesprze muzycznie WOŚP. A wiosną czekają nas dwie premiery - nowe albumy WMQ i Pink Freud!!! Zapowiada się bardzo ciekawy muzycznie 2018 rok. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Veni, Vidi, Björk

    Wystawa „Björk Digital”, czy w zasadzie pokaz multimedialny, na pewno odstaje od innych ekspozycji doborem narzędzi, nowatorstwem, wyjątkową spójnością przekazu wizualnego i dźwiękowego. Całości towarzyszą różne emocje – każdy teledysk to inna baśń. Ale tak było od zawsze z tym małym elfem z Islandii, który spełniając swoje muzyczne marzenia daje nam możliwość zajrzenia do niesamowicie wielobarwnego i multiinstrumentalnego świata. Tym razem jest to rzeczywistość multiwymiarowa. CZYTAJ WIĘCEJ
  • 1 : 3

    Tutaj przypomniała mi się jedna z najlepszych anegdot ever, także związana z muzyką, filmem i motocyklem. Otóż Roman Polański umieścił w swoim największym horrorze reklamę motocykli Yamaha. Japończycy zachwyceni tym faktem wręczyli reżyserowi w ramach podziękowania podobny jednoślad. Podczas jednego z przyjęć w czasie promocji „Dziecka Rosemary” na scenie stał fortepian marki Yamaha. Goszczący na imprezie Polański powiedział obecnemu tam także Krzysztofowi Komedzie, żeby podszedł do fortepianu i coś zagrał, wtedy – jak przekonywał reżyser muzyka – na pewno Japończycy dadzą mu ten instrument. Komeda dał się skusić. Po zakończonym występie przedstawiciel koncernu Yamaha dał kompozytorowi firmową… zapalniczkę. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jazz Train

    W ciągu ostatniego roku przeczytałem kilka autobiografii i biografii, m.in. Urszuli Dudziak, Paula McCartney'a i Anthony’ego Kiedisa. Mam taki zwyczaj, że przy ważniejszych fragmentach stawiam sobie wykrzyknik, zostało mi to z czasów studiów. W biografii Coltrane’a postawiłem tyle wykrzykników, że ciężko znaleźć podobną ilość w innej przeczytanej przeze mnie biografii. Gros z nich powinno mieć jednak kształt emotikonu z szeroko otwartą gębą. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Good Night Dżanus!

    Stałem z aparatem uwieszonym na szyi. Byliśmy grubo przed czasem, więc na pierwszym planie. On też pojawił się odpowiednio wcześniej, tylko z kobietą u boku, podobnie jak ja. Szedł w naszym kierunku, wziął mnie pewnie za fotoreportera poczytnego periodyku. - Janusz Głowacki – przedstawił się i uścisnął mi rękę. Byłem w ósmym niebie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Różne wymiary heroizmu

    Obok mnie siedział w kinie młody człowiek, czyli taki załóżmy student. Przeszedł z dziewczyną i najpierw przytulali się do siebie. Później jednak usiadł na brzegu fotela, wychylił się do przodu i z niedowierzaniem patrzył na to, co dzieje się na ekranie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Roman Sidło i Koch Anka

    - Idziemy do kina na 18:30, najpierw coś zjemy. - Ok. A co to za film? - Jakiś fajny, Coppoli. - Ok. Idąc do jednej z sal wrocławskiego DCF mijały mnie same kobiety. Dopytałem jeszcze raz: Co to za film? Komedia romantyczna - usłyszałem w odpowiedzi. Aha – powiedziałem stanowczo – wygląda na to, że będę jedynym facetem w sali kinowej… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Muzyka astralna, czyli nieziemska

    Josef Leimberg. Nie widząc nic poza imieniem i nazwiskiem od razu pomyślałem, że muzyk jest nowojorczykiem, którego pradziadowie czcili Jahwe i pochodzili z małej wsi na końcu Europy, a rodzice nadali mu słusznie biblijne imię jednego ze swoich zacnych przodków, który podjął odważną decyzję o podróży do ziemi obiecanej. Sądzenie po pozorach jest naszym pierwszym, bezwarunkowym odruchem. A tu się za chwilę okazuje, że ten czarnoskóry producent muzyczny pochodzi z Los Angeles i ma na swoim koncie współpracę z takimi gwiazdami jak Kendrick Lamar, Snoop Dogg czy Terrace Martin. Ale on na pewno nie jest POPulistą, w przeciwnym razie w ogóle bym się tu nad nim nie rozwodził… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wspomnienia „Rekina” polskiego filmu

    Pomalowali mnie na biało, żebym ładnie wyglądał w czarno-białym filmie, zmienili nazwę na „Christine” i zaczęli kręcić. Codziennie robiliśmy coś oryginalnego i pasjonującego. A ja byłem ciągle w centrum uwagi i stopniowo stawałem się równorzędnym aktorem, jak Leon Niemczyk, Zygmunt Malanowicz i Jolanta Umecka. Oprócz nich skakali po wszystkich moich częściach operatorzy i szef całego zamieszania, czyli reżyser Roman Polański. Tak powstawał „Nóż w wodzie”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Różowe glany Sigmunda

    O uzależnieniu i właściwej psychoanalizie. CZYTAJ WIĘCEJ